piątek, 22 września 2017

Jak wrócić do rodziców i nie dać się stłamsić

Przerwałam studia i wróciłam do rodzinnego domu. Nie będę wspominać o kłótniach
pt. co ja to sobie myślę, a może wytrzymam jeszcze rok. Tak. Rzuciłam studia i wróciłam do rodziców. I tu się zaczęło…
Jak przetrwać ciągłą paplaninę mamy, krytyczne spojrzenia taty, ciągłe pytania babci
czy sobie poradzę i co dalej… Znacie te ciągłe przytyki od rodziny? Nie tylko w kwestii nauki. Często padają pytania: a kiedy wyjdziesz za mąż? A czy znajdziesz sobie pracę? A jak Ty sobie poradzisz?
A za co chcesz żyć?  I tak dalej i dalej. Wiecie, że da się na pewien czas odsunąć te pytania...Jak?
Cóż najlepiej wymyślić odpowiednio odległy w przyszłość, mały plan działania. Przyznać, że być może i popełnia się błąd, ale jako osoba dorosła podejmuje się odpowiedzialności za swoje decyzje.
Że postarasz się jak najszybciej znaleźć pracę i coś tam dorzucać do rachunków aby nie czuć się jak darmozjad, albo że w między czasie przerwy w studiowaniu spróbujecie jakiś ciekawych kursów. 
W przypadku wyjścia za mąż, wystarczy powiedzieć, że nie jest się gotowym i wytłumaczyć ile kosztuje ślub, czy chociaż wyprowadzenie się i wspólne mieszkanie i że po prostu chcecie na to odłożyć pieniądze.

Rodzice nie są złem. Nie bójcie się im przeciwstawić, nawet jeżeli jesteście na ich utrzymaniu. Nie próbujcie od razu postawić na swoim. Cierpliwości. Dajcie przekonać się rodzicom, że potraficie rozważnie podchodzić do rzeczywistości, a spokojną rozmową na zakończenie tematu zdziałacie cuda. Każdy rodzic widząc, że jego dziecko, myśli racjonalnie, próbuje sobie poukładać życie postara się mu jak najbardziej pomóc. Wbrew pozorom rodzice stoją za nami murem. Wystarczy szczera rozmowa.

Spróbujcie na spokojnie pogadać. Zanim będzie między Wami przepaść.  A nuż się okaże, że cały czas mieliście tak fajnych rodziców lub przekonacie się o tym, jak ja, dopiero po czasie : ) 

wtorek, 12 września 2017

Obrót o 360 stopni


Rzucam studia!

Tak mówiłam przez ostatni rok moich studiów, pomimo, że to tak naprawdę był dopiero drugi rok. Nie wytrzymałam do końca licencjatu.
Powiedzmy sobie szczerze, życie studenckie jest naprawdę zabawne i daje bardzo dużo możliwości, ale nie osobom zbyt dojrzałym emocjonalnie. Takie osoby po pewnym czasie mają albo dość uczelni i rzucają studia, albo zostają kujonami. Reszta po prostu się bawi. Wiecie, że obecnie tylko 4 % naprawdę studiuje, bo chce zdobyć wiedzę? Część studentów, uczy się, bo wymagają tego rodzice. Inna część studiuje by mieć jakiekolwiek wykształcenie wyższe i idzie na pierwszy lepszy kierunek, tylko po to by dostać papierek do przyszłej pracy. A ja byłam gdzieś po środku. Za namową rodziców poszłam na studia, potem zaczęło mi się to podobać i naprawdę chciałam się uczyć (o czym świadczy moja średnia) ale kiedy kończąc drugi rok, więcej wkurzałam się na uczelni, niż ten jej "papierek" jest wart, po prostu - rzuciłam studia.

I tak o to moje życie wywróciło się o 360 stopni. Z samodzielnego życia w małym mieszkanku na przedmieściach wróciłam w łaski rodziców. Z dużej ilości czasu , zostały mi tylko wieczory, a sielankowe życie studenckie zamieniło się w codzienne chodzenie do pracy.

Co innego, że miałam awanturę w domu, a wszyscy w rodzinie patrzą na mnie jak na nienormalną. Dobrze, że mam wsparcie w moim lubym i przyjaciołach. A szczerze mówiąc ani trochę nie żałuję.


Serio.
Studencie/ studentko. Jeśli uczycie się tylko po to by spełnić czyjeś oczekiwania to przestańcie. Zróbcie to, co dla Was jest najlepsze. Wiem, że to całe gadanie o studiach, by mieć lepszą pracę przytłacza, ale uświadomcie sobie, że to "lepsze" ogólnie nie zawsze jest lepsze dla Was. Prace bez wykształcenia da się znaleźć a kiedy to Wy będziecie gotowi, to zdobędziecie to czego pragniecie bez życia pod przymusem spełniania kryteriów. Będziecie mieć wtedy tylko możliwości. Jak ja.

Przetrwajcie i myślcie o sobie. To nie samolubstwo. To kreowanie siebie.